Dzień 18: bacówka PTTK Pod Honem – Smerek (wieś)

/Przez bieszczadzki czerwony szlak niczym stado koni się przetoczy
Boli ręka, boli głowa, bolą plecy, boli noga, ale wyścig nadal trwa
Wprost z Komańczy na Żebraka
I przez Cisną/ – śpiewają Wiewiórki na drzewie w kawałku “Ofiarom trenera Klausa” nawiązującym do słynnego ultramaratonu. Już tak bardzo rzeźnicko na przejściu GSB nie jest, jutrzejsze cele z Wetlińską na czele wyłaniały się dziś w świetle słońca podziwiane na dłuższych niż wcześniej przystankach na Jaśle i Fereczatej. Na bieszczadzkie przysmaki, wieczór w Siekierezadzie czy – bliższej teraz ze Smereka – wetlińskiej Bazie średnio można sobie pozwolić, ale mam nadzieję ustrzycka Bieszczadzka Legenda ciągle gotowa 🙂
Jeśli aura nie przemoczy, jutro z noclegiem czeka Chatka Puchatka. Rękawiczki i czapka już kupione – kto by się przed miesiącem spodziewał takiej zmiany w temperaturze – cóż, trzeba się hartować